Matka Boża Умиление – finał



Witajcie kochani. Oto jest ukończona  – czyli po naszemu ikona Bożej Matki Rozczulenie/Wzruszenie (jak komuś wygodniej. Sam efekt bardzo mi się podoba ale … jest ale 😉 O tym ciut niżej.
Najważniejsza uwaga na początek – fotki przekłamują, twarz wyszła bardzo pięknie, bez tego „piętna, jest równa w kolorach i odcieniach, kolory obrazu w rzeczywistości ciut się różnią od tych na zdjęciachObraz skończyłam wczoraj, nie wiem dlaczego, ale siedziałam  prawie do północy, bo coś mi mówiło, że dzień przed świętem Wszystkich Świętych o potem Wszystkich Zmarłych nie jest dobrym dniem na wyszywanie ikony.
Sam obraz jest bardzo piękny niemniej producent schematu, czyli wydawca ukraińskiej gazetki wyszywanka ciut „popłynął” z kolorami. Oryginalnie, wg załączonego do gazetki podglądu ikona powinna wyglądać tak:Matka Boza (1)Co wyszło widać na załączonych obrazkach. Wzór przerobiony jest wg palety DMC ale jak pisałam wczesniej, nie wiedząc co wyjdzie zakupiłam chinskie analogi i … I NIE ŻAŁUJĘ. Nici bardzo fajne i pomimo, że akrylowe to bardzo dobrze się nimi wyszywa. Puszyste, nie strzepią się (może dlatego, że ja do kanwy nr 18ct używałam igły 22..). Kiedyś ten sposób podpatrzyłam u Ukrainek i okazuje się, że jest skuteczny. Krzyżyki wychodzą równiejsze i nitka się nie rwie. Co do schematu to pomijając jego dziwną kolorystykę jest zrobiony całkiem dobrze. Najdłużej zeszło mi się z miejscem na środku pod dłoniami. Tam użyto prawie wszystkich kolorów i dodatkowo było mnóstwo pojedynczych krzyżyków. Kto wyszywa duże obrazy ten wie, że jest to zmora nie dająca spać po nocach a przy wyszywaniu na „zarobek” podnosi wydatnie koszty pracy. Na szczęście ja wyszywałam dla siebie. Wzór rozpracowany był na kanwę nr 14 i producent schematu pokusił się nawet o podanie ilosci nici. Ja wyszywałam na nr 18 i jak zwykle policzyłam ile poszło nici. W metrach muliny to 117,6 metrów a w metrach nici (wyszywałam w dwie nitki) poszło 352,8 metra.

Ikona to 180×240 krzyżyków czyli 43200 xxx. (dla bardziej skrupulatnych ode mnie – statystycznie na jeden krzyżyk poszło 0,81 cm nici 😛  Siedzę i myślę, co tutaj miałam jeszcze napisać i doszłam do wniosku, że miałam napisać o tym ile wyszywałam. Otóż zaczęłam 16 lutego (w moje urodziny nomen omen 😉 ). Wyszywałam równo 70 dni: 10 w lutym, 2 w kwietniu, 14 w maju, 5 w lipcu, 17 w sierpniu, 2 we wrześniu, 15 w kwietniu i 5 dni w październiku, przerwy wynosiły nawet dwa miesiące. Statystycznie jakoś 280 godzin się uzbierało, plus kilka godzin na przygotowanie pracy.
Kanwę początkowo rozmierzałam markerem zmywalnym Prym, potem francuskimi flamastrami BIG Kid couleur – spieralnymi i na koniec poeksperymentowałam spieralnymi chinskimi długopisami żelowymi. I BARDZO SIĘ CIESZĘ, że nie widać tego całego syfu spod krzyżyków. Po wszystkich trzech pozostały brunatne ślady, a co do długopisów to się bałam, że zafarbują nitki. Całość po namoczeniu w zimnej wodzie (prymy tak się zmywa), namoczyłam w wodzie z szamponem. Przez noc prawie wszystko zeszło, chociaż na mokro widać było brzydkie brązowe smugi po wszystkich trzech wynalazkach.
Wiem. Wiele osób będzie mi chciało udowadniać, że wcale nie prawda, bo to wszystko IM PIĘKNIE SCHODZI. Może i WAM PIĘKNIE SCHODZI. Mnie nie. Więcej takich wynalazków używać nie mam zamiaru. Od teraz rozmierzać będę mononicią.
Moja lewa strona – nie jest jakoś super idealna, ponieważ widać niewielkie ogony nitek, ale to efekt tego jak ja nitkę zaczynam i kończę. Zaczynam mikrościegiem w jednej kratce. Kończąc przeciągam nitkę pod jednym (jeśli uda mi się wbić igłę w kanwę pod krzyżykiem), albo pod dwoma krzyżykami i nie obracając ramy obcinam nożyczkami. Nie obracam ramy i nie oglądam lewej strony podczas wyszywania. Nie jest mi to potrzebne. Po tak dużym projekcie jednak mam takie przemyślenie, że do nawijania będę podkładała na wyszytą część cienką gąbkę aby się nie odciskały klipsy od kanwy (chociaż po praniu nie pozostaje po nich żadnego śladu), a zawijać na wałek będę lewą stroną do wierzchu, aby się kanwa nie kosmaciła. Przy tak dużych projektach dobrze jest tez podkładać jakąś tkaninę czy ręcznik pod rękę, która przy szyciu opiera się o materiał. To także pozwoli zachować obrazek w lepszym stanie (chodzi o nici i ewentualne zabrudzenia – ręce potrafią się zdradliwie pocić nawet jeśli my tego za bardzo nie czujemy).
Wprawne oko dojrzy różnicę w ilości ogonów na dole i na górze ikony. To jest właśnie efekt zmiany przytwierdzania nici. Nie zaczynam jak większość od pętelki ale zawsze igłę nawlekam pojedynczo i szyję złożoną na pół. Zaczynam od ogonków. Na początku szycia tyle miesięcy temu już nawet nie pamiętam jak zaczynałam – skoro tyle ogonów 😀 Ale dół to też mnóstwo pojedynczych krzyżyków i tym samy przeciągnięć nici.
ooo i na koniec najważniejsze – prośby o schemat. O ile mogę pokusić się o podanie jakiś linków z sieci (niekoniecznie z tym konkretnie opracowaniem wzoru) o tyle wzoru nie udostępnię bo … go zamalowałam 😉 Raczej nie zbieram takich rzeczy. Tego obrazu w planach na ponowne wyszywanie zwyczajnie nie mam tak więc i wzór nie bardzo jest mi do czegoś potrzebny. Teraz pozostaje tylko pomyśleć o oprawie. Pozdrawiam Was.

Dodaj komentarz