Wspieraj dobre polskie rękodzieło



Wspieraj polskie rekodzielo8To jest mój oficjalny protest i może w kilku głowach zasieje ziarno niepokoju. Dlaczego ten protest? Ano dlatego, że jest wiele osób, które swoją pracę oddają za darmo. Ktoś powie, że to ich sprawa. Otóż nie do końca. Dlaczego? Podam przykład. Ostatnio na jednym z portali widziałam profil pewnej osoby, która niezwykle pracochłonne rękodzieło, do wykonania  którego niewątpliwie potrzeba było po kilka do kilkunastu godzin pracy zależnie od modelu, sprzedawała po …. 10 zł. Idiotyzm. Skrajny. Może ostre słowa niemniej nic innego mi do głowy nie przychodzi. Czym pani warunkowała cenę? Ano tym, że nici są za darmo a ona robi to w wolnej chwili i skoro ma sporo to odsprzeda. Serwetę na spory stolik, którą wiem, że robi się 20 godzin oddać za 10 zł? Nici na nią kosztują jakieś 17.  Wiem. Wielu nabywców się ucieszy. Tylko ciekawe z czego? Przecież to jest wspieranie niewolnictwa XXI wieku. Tak, wiem, pani ma wybór. Tylko pani nie umie lub zwyczajnie jej nie nauczono, liczyć czasu. Przyznam, że gdybym miała odsprzedać swoją pracę za 10 zł to wolałabym sobie pójść w tym czasie pozwiedzać coś w plenerze. Pobawić się z psami czy wymiziać kota. Na zdrowie by mi wyszło.
Dlaczego nazywam to niewolnictwem? Cóż, wesprę akcję uświadamiania i przedstawię Wam wyliczenie.
Weźmy za przykład konika, którego skończyłam ledwo wczoraj.

konik african flower (1)Koń jaki jest widać. Wykonany z akrylu arelan. Motek granatowego po 6,5, motek białego po 7,5 i trochę fioletu i turkusu, przyjmijmy, że za 2,5. Do tego wypełniacz – jakieś 6 zł. Teraz czas. Motywy dziergałam z przerwami – poszło mi na to jakieś przyjmijmy, że 8 godzin. Zszywanie kolejne 3 godziny. Wyprawa do pasmanterii po materiał  w moim przypadku do miasta to jakieś 1,5 godziny. Konsultacja z kuzynką  i szwagrem na temat kolorystyki, w sumie jakaś godzinka. Myślenie koncepcyjne, czyli układ kolorków, jaka grzywka itd, jakieś pół godziny. Mamy więc 14 godzin pracy oraz koszty fizyczne 16,5 lekko licząc.  Dalej, minimalna krajowa, czyli pensja głodowa, jaką nam łaskawie naznaczył pan premier to obecnie 1680 zł. Średnio w miesiącu pracownik biurowy pracuje jakieś 166 godzin. Czyli z tej minimalnej pensji wychodzi nam jakieś 10,12 zł na godzinę pracy BRUTTO. Liczmy dalej. 16,5 godziny razy nasze głodowe 10,12 brutto to nam daje 166,98 plus do tego materiał to 183,48 groszy.  Policzyłam tylko gołe koszty pracy i materiału. A co z wiedzą, umiejętnościami? Jak mam do tego doliczyć to, że UMIEM TO ZROBIĆ?
Drugi przykład

igielnik lub breloczek szydelkowy (2)Mała poduszka do igieł. Czas pracy z koncepcją, doborem nici, wypchaniem 2 godziny. Materiał to jakies 3 zł. Ktoś mi zapłaci 23 zł?

Popatrzcie teraz na alle… na serwetki po 10 zł i pomyślcie: czy to serio jest dobra jakość? Rękodzieło? Czy może chłam z lumpeksu lub chińszczyzna? Zapraszam do dyskusji.

43 thoughts on “Wspieraj dobre polskie rękodzieło

  1. Prawda. Do ceny dodałabym jeszcze czas jaki w tym czasie można byłoby poświęcić rodzinie. Kilka lat temu koleżanka z pracy chciała abym zrobiła jej szydełkową spódnicę – odmówiłam. Zdziwienie jej było wielkie a wtedy jej powiedziałam, że nie zapłaciłaby mi tyle ile bym zażądała, że cena spódnicy to nie tylko koszt materiału ale również roboczogodziny i czas skradziony rodzinie a także to mój czas odpoczynku po powrocie do domu z pracy. Tak więc póki co głównie wykonuję prace dla siebie i jako prezenty okolicznościowe – oczywiście prezenty dla osób, które potrafią docenić mój wysiłek.
    pozdrawiam.

  2. Cześć rozumiem Cię doskonale ,ja jak mam coś co zrobię z wikliny papierowej , origami modułowego itp. odsprzedać za parę groszy to wolę dać komuś bliskiemu w prezencie . Niestety ludzie nie rozumieją że trzeba materiały na prace kupić następnie poświęcić kilka godzin a czasem dni by coś powstało i dlatego kupują coś co jest tanie a nie zawsze dobre . Popieram Twój protest w 100%, może ktoś zrozumie że rękodzieło to też praca, jak każda inna wymaga czasu materiału umiejętności i talentu . Pozdrawiam

  3. :( tak tylko jak ktoś zarabia najniższą krajową to ciężko mu kupić takie cudo za take pieniądze…
    i co wybrać chleb dla rodziny czy cudnego biało- niebiesko- turkusowego konika????

    • ech, szkoda, że niektóre grupy traktowane sa jak pasożyty. Pani w biurze po 8 godiznach pracy ma prawo dostać swoje 3 tys albo około tego na rękę czyli podzielone na 160 godzin daje fajną sumkę. A dlaczego rękodzieło, WŁASNA INICJATYWA ma być gorsze od pracy niekompetentnej często urzędniczki z gminy?

  4. jestem bezrobotna i bezskutecznie próbuję coś sprzedać -mam teraz wybór, albo obniżę cenę i zarobię mało, albo nie obniżę i nie zarobię nic…

    • Twój wybór. Ale pamiętaj o jednym. Twój czas to tez koszt. Jeśli będziesz pracochłonne prace sprzedawać za bezcen to tak naprawdę zmarnujesz czas, który mogłabyś wykorzystać na szukanie pracy. Jeśli przez cały dzień -8 godzin dziergasz coś co sprzedasz za 10 zł to powiedz mi szczerze i z serca opłaca Ci się to? To już lepiej na wsi popracować u chłopa na polu, 10 zł na godzinę na rękę i często do tego obiad.
      Ach, no jest minus. To jest cieżka praca ale i w sumie jest na chleb.

  5. Witam zainteresowane tym tematem…otóż chciałabym w skrócie coś opisać…od jakiegoś czasu zajmuję się troszkę rękodziełem, wpadłam na pomysł, że zrobię trochę pisanek na święta. Pisanki wyszły moim zdaniem i zdaniem innych fajnie,może później wrzucę zdjęcia, nie będę podawać cen towarów potrzebnych do zrobienia bo nie jestem w stanie tego policzyć dokładnie a nie o to mi tu chodzi : koszt jajka (styropianowe około 7 cm),zetrzeć papierem ściernym (też trzeba go kupić raz na jakiś czas) pomalować podkładem,farbą (też za darmo nie dają) i oczywiście trzeba mieć zapas farbek kolorowych, koronki, koraliki, kokardki, serwetki do wyklejania, klej do wyklejania, cekiny,patyczki i na koniec lakier …. wszystko musiałam kupić.Ktoś kto maluje,wykleja,ozdabia, i lakieruje wie,ile czasu takie rzeczy schną…czyli nie jestem w stanie zrobić tego w godzinę,nie ma szans.I na koniec podsumowanie… takie jajko chciałam sprzedać za 8 zł,choć wiem,że do robocizny nie adekwatna cena i usłyszałam od kilku osób, które są mi przychylne ” biorę bo ładne” bo może mnie lubią 😉 ale większość twierdzi,że to stanowczo za dużo…przegięcie z ceną !!!….opadły mi ręce, po co się ścierać, czyli było szkoda czasu, prądu, pomysłów itp…tak się ceni rękodzieło właśnie.

    dziękuję za uwagę i pozdrawiam

    • Masakra. Widziałam jajka ze styropianu za ponad 20 zł. Widać, że ludzie nie mają pojęcia ile to kosztuje pracy a już inwencji to nie liczą zupełnie. Proszę ich wysłać do lumpeksu lub sklepu po 4 zł. Nawet tam sa droższe i … i sa tandetne.
      Pozdrawiam serdecznie i bardzo dziękuję za tą wypowiedź.

  6. Bardzo ciekawa odezwa i dyskusja. Zgadzam się z tym, że rękodzieło jest niedoceniane i w efekcie końcowym można traktować je jedynie jako hobby, bo wyżyć z tego się nie da. Jednak popatrzmy na to z punktu widzenia kupujących: płacenie za rękodzieło ceny adekwatnej do roboczogodzin, do wiedzy i do materiałów jest po prostu dla wielu ludzi niemożliwe, stąd niesłabnący popyt na chińszczyznę i produkty dyskontowe. Ja sama staram się kupować rękodzieło za godne stawki, ale kupuję też chińszczyznę bo udekorowanie domu np. na święta tylko produktami ręcznie wytworzonymi to koszt kilkuset zł, na który po prostu nie mogę sobie pozwolić. Dlatego uświadamiajmy społeczeństwo w sprawach rękodzieła, tu oklaski dla odezwy Administratorki, ale pamiętajmy, że są to produkty niszowe, dla nieomalże koneserów, a większość ludzi i tak wybierze coś, co jest w miarę ładne i niedrogie.

    • Otóż to, rękodzieło jest dla ludzi bogatych. Przecież właśnie dlatego upowszechniły się hafty łowickie, kaszubskie, koronki irlandzkie. Sprzedawane były znawcom i za dobre ceny.
      Jednak ktoś, kto sprzedaje poniżej ceny jest tez poniżej krytyki ;). Przecież w normalnych zajeciach nie chodzi o „dokładanie do interesu” nawet jeśli jest to hobby i pasja.
      Pozdrawiam serdecznie Ewo

  7. Witam. Popieram w 100% ten protest. Wyszywam krzyżykami, czasami coś na szydełku wydziergam lub na drutach. Wszystko zostaje u mnie lub przyjaciół. Wolę dać komuś w prezencie niż sprzedać za „drobne”. Kiedyś kolega powiedział, że bardzo podobają mu się takie haftowane obrazy. Pokazał mi obrazek i zapytał ile bym wzięła za wyszycie. Powiedziałam cenę. A on mi na to, że chyba na głowę upadłam. Ludzie nie mają pojęcia ile czasu trzeba spędzić przy każdym rękodziele. A i materiały konieczne do wykonania każdej robótki kosztują. Głupi szalik na bazarze można kupić za 15zł a mnie włóczka kosztowała 30zł. Dlatego jak widzę na różnych handlowych portalach rękodzieło sprzedawane w takiej cenie żeby zwrócił się materiał + 2 zł zysku albo 5 zł to poprostu mnie trafia! To jest wyzysk

    • O tak, krzyżyki są potwornie pracochłonne. Słyszałam o wycenianiu ileś groszy od krzyżyka :) i to może być bardzo rozsądny cennik.
      To na bazarkach to jest robione z najpodlejszych włoczek i w dodatku maszynowo oraz na tony sprowadzane z dalekiego wschodu.

  8. Witam Pani Dominiko, widziałam na alle….. jajka za 20-30 zł zależy od wielkości i „polotu rzeźbiarza” 😉 do tego dojdzie jeszcze koszt wysyłki pewnie jakieś około 10 zł bo jajko niestandardowe kształty ma…i robi się koszt. Widziałam w sklepie (znany sieciowy) jajka plastikowe około 3-4 zł moim zdaniem kicz pierwsza klasa 😉 ale i na kicz znajdzie się klient, bo u nas troszkę jest tak, że tanio znaczy dobrze, wciąż na ilość a nie na jakość…Tak na marginesie wspomnę jeszcze, że licząc materiały i moją pracę przy jednym jajku wychodzi na to, że zarabiam jakieś 50-80 groszy na godzinę… hmmmm oczywiście pod warunkiem, że je sprzedam bo 8 zl wciąż za drogo 😉 uśmiałam się sama z siebie !!!

    • Mnie koleżanka chciała dać za obrus 30 zł 😛 10 groszy za godzinę 😀 to dopiero było sympatyczne. Potraktowała mnie gorzej niż chińskiego niewolnika.

  9. Uśmiecham się pod nosem jak to czytam,
    no 30 zł to i tak grubaśno zaproponowała 😉
    zapomniałam napisać,że bardzo ładny ten niebieski koń zrobiony przez Panią,gdybym miała dziecko to bardzo bym chciała mieć możliwość kupowania takich rzeczy… sprzedaje Pani gdzieś swoje prace? można obejrzeć ? pocieszyć oko….pozdrawiam

  10. Witam, już drugi raz na tą stronę trafiłam z google szukając schematów. Myślę, że wykorzystam firankę w kółka. Ale do rzeczy. Z główną tezą się zgadzam. Ja mam normalną pracę za nieco więcej niż minimum, więc rękodzieło traktuję tylko jako bardzo wyjątkowy prezent dla bliskich na różne okazje i jako mniej lub bardziej disajnerskie ozdoby własnego domu. Sprzedawać opłaca się IMO tylko drobiazgi (kolczyki, łapki, ozdóbki), które zajmują z godzinkę i wykorzystują skrawki materiałów. 10 czy 15 złotych uda się wziąć przynajmniej od niektórych bez zbędnego gadania i już. Raz, kilka lat temu mi się zdarzyło zrobić kartki świąteczne z szydełkowymi gwiazdkami i za tyle mniej więcej rozeszły się u mnie w pracy jak świeże bułeczki. Jakoś tak łatwiej ludziom zapłacić dychę za jeden mały kwadracik np. niż 2000 za 200 takich kwadracików w firance czy kapie…

    • Nie sposób się nie zgodzić. Jest różnica między wydaniem kilkudziesięciu złotych na kilka drobiazgów niż np 500 zł na obrus lub tysiąca na firanę do salonu :)
      Co do schematów to sporo więcej jest ich na profilu strony na facebook, gdzie również zapraszam :)

  11. Całkowicie się zgadzam. Właśnie zaczynam swoją przygodę ze scrapbookingiem, w planach mam ozdoby z satyny, kwiaty z bibuły itp. Kiedyś składałam proste kolczyki i niestety też sprzedawałam za niewielkie ceny. Wydaje mi się, że „X” lat temu rękodzieło było bardziej cenione i opłacalne. Przykro mi z tego powodu. Zainwestowałam na początek około 400zł i to jest naprawdę mało. Tyle rzeczy mi brakuje, żeby rozwijać swoją pasję. A chętnych brak. Za to badziewia ze znanych marketów idą jak woda.
    Konik piękny! Zazdroszczę talentu :)

    • To ja zazdroszczę. :) Bloga obserwuję od jakiegoś czasu 😀 dla mnie to jest czarna magia 😀 a konik? Takie tam proste szydełkowanie 😀
      Pozdrawiam serdecznie Moniko.

    • Oczywiście, że czytałam :) Fajnie dziewczyna pisze i widać, że wie co pisze. Jeden z moich ulubionych blogów 😀

  12. Witam :) Popieram Pani akcję. Ostatnio sama przekonywałam mamę że musi cenić swoją pracę. Ja wykonuję kraszanki wielkanocne i wielu znajomych chce wręcz za darmo ;/ moja odpowiedź jest wtedy stanowcza. Nie chcesz zapłacić zrób sobie sam. Pozdrawiam i zapraszam na mojego bloga.

    • Basiu, ma Pani ogromny talent, odwiedziłam właśnie bloga i kraszanki są przepiękne. Dopracowane i takie nasze, tradycyjnie ludowe. Nie miała bym honoru, gdybym prosiła o coś takiego bez zapłaty. Byłoby mi zwyczajnie wstyd, wiem jak bardzo pracochłonne jest ich stworzenie i jak duże trzeba mieć zdolności aby takie cudeńka stworzyć :) Gratuluję i dodaję bloga do moich ulubionych i obserwowanych blogów :)

  13. Niektórzy przyzwyczajają ludzi , że nieważne ile , ważne , ze w ogóle ktoś chce kupić. Ostatnio też zaczęłam odmawiać sprzedaży , gdy ktoś mi proponuje śmieszną cenę = cenie materiału. Fajnie byłoby sprzedawać w godnych cenach swoje wyroby. Odkąd przeczytałam ten manifest, postanowiłam walczyć . Notkę tą dołączam do odpowiedzi na wiadomości z propozycją ceny ( śmiesznej, absurdalnej i poniżającej). Ludzie sami na to pozwalają . Widziałam obrus 1, 50 m w cenie coś ok . 70 zł . Robiłam ten sam wzór i wiem ile czasu i materiału” poszło” i cena była co najmniej śmieszna , absurdalna…Właśnie przed chwilą dostałam propozycję ok 6 godz. mojej pracy 0,25 gr/h. Bez komentarza.

    • kolejny dowód na to, że ludzie nie mają najmniejszego pojęcia ile kosztuje praca rąk i wiedza. :) pozdrawiam serdecznie Majko :)

  14. to jest straszna smutna prawda, ludzie wolą pójść i kupić chińszczyznę , niż coś naprawdę pięknego i jedynego w swoim rodzaju.
    pytania ” czemu to takie drogie?”, ” próby targowania są bardzo uwłaczające dla nas – czyli rękodzielników. zazwyczaj niestety niezbyt miło odpowiadam żeby ta osoba sama sobie takie ” coś” zrobiła,
    poświęciła czas na żmudna uczenie się , bo nie czarujmy się nie od pierwszego razu wszystko nam wyszło, eksperymenty, próby – to też koszty,
    a potem ktoś mi powie że, ” a ja widziałem na tamtym stoisku takie podobne i to za 10 zł” – to idź człowieku i nie truj …

    jest też niestety grupa podrabiaczy która kupuje chińszczyznę i wpiera nabywcom że to rękodzieło, tymi rączkami zrobione i proszę jak tanio 1,50 za kolczyki, jest to jawne oszustwo i działanie na naszą szkodę bo później niestety jest opinia wśród ludzi że tak tanio się da sprzedawać, tylko niektórzy się „strasznie” cenią.
    pozdrawiam wszystkich wytrwałych mimo wszystko :)

    • Ech, Ostatnio przekonuję się z rozmów w grupach na facebook, że najlepiej takim ludziom mówić, że widać są za biedni na ładne rzeczy.
      Co do chińszczyzny to ja to tępię bezlitośnie. Najbardziej tępię Bułgarki sprzedające po 60 zł 3-metrowe obrusny niby szydełkowe. Jak widzę tłumek chetnych to wprost im mówię, że to jet badziewie ze sznurka, robione maszynowo i w dodatku farbuje na potęgę. Bułgarki uciekają w inny koniec targowiska. A najbardziej irytuje mnie to, że urzędnicy skarbowi co tydzień sprawdzają legalnie sprzedających Polaków a nigdy handlujących na czarno Bułgarów ;/ Zawsze słyszę, że oni rozliczają się inaczej. Jak? Pewnie łapówkami

  15. Mnie się wydaje, że to wynika z tego, że żyjemy w kulturze „tanio, taniej, promocja, przecena”. Ludzie przyzwyczaili się do taniej tandety z Chin i nie potrafią realnie wycenić rękodzieła, a co najważniejsze zapłacić artyście za nie adekwatnej kwoty. Myślę, że póki żyjemy w erze dyskontów i promocji to nie ma realnych szans na zmianę. Biedne społeczeństwo kupuje tanie rzeczy, a jeżeli już nawet podoba im się coś handmade to albo z tego zrezygnują, albo spróbują zrobić coś samemu. Smutna prawda:( Protest popieram w 100%, bo uważam też, że lepiej kupić mniej, ale dobrej jakości niż co chwilę jakieś tanie badziewie mimo, że na pierwszy rzut oka może się podobać.A że zmiany należy zaczynać od samego siebie to obiecuje sobie, nie kupić w tym roku żadnego plastikowego kurczaczka, ani innego zająca:)

    • W domu mnie uczono, że biednych ludzi nie stać na tanie rzeczy. Dlatego jeśli już cokolwiek kupujemy to wolimy dać drożej ale żeby to miało wygląd, jakość i było trwałe.
      Moja kochana ciotka chciała, aby zrobić jej obrus owalny. Ostatnio już nie chciała 😉 Kupiła za 50 zł chiński chłam, którego ja bym nawet na ścierę do podłogi nie użyła :) Ale jej się podoba 😉 Pewnie nie przetrwa to 3-4 lat. Kordonkowy leżałby pewnie dziesięciolecia.

  16. A mnie sie plakac chce jak widze jak ludzie sa pazerni i niewdzieczni. Szyje, dziergam i bez przerwy sie ucze. Koszty ogromne. Mieszkam w Niemczech i kiedys na Flohmarku sprzedawalam takie wypychane jablka dekoracyjne (10×10 cm), koronki, doszywane aplikacje itp, mogly to byc tez poduszki na szpilki. Kazde recznie robione i wymagalo godziny. W koszach podobaly sie ogromnie. Przerzucali je, dobierali, ochy i achy. Jak doszlo do ceny to robilo sie nieprzyjemnie. Kobity chcialy po 1 – 3 Euro za sztuke. Godzina pracy 8 Euro – najnizsza krajowa. To nie byla kwestia targowania sie tylko swiete oburzenie jak za takie cos male mozna brac 5 Euro. Teraz szyje ubrania dla dziewczynek-dziewczyn. Na ebay nic nie idzie, bo wystawiaja kobity za 20 Euro za piekne, niepowtarzalne sukienki. 1 m bawelny jearsey kosztuje 15 E. Do tego dochodzi pasmanteria, dodatki, overlock, stebnowka, prad czas. Czy ludzie juz zupelnie powarjowali? Ja wiem, ze realia kosztow w Niemczech sa inne i w Polsce, ale ceny i sprzedaz jest juz jedna. Ja sie zastanawiam czy czasem nie oflagowac sie, ze nie jestem tania, kiepska, wyzyskujaca produkcja. Moze walnac sobie szyld „szanujaca sie krawcowa-projektantka”?
    Normalnie wyc sie chce…
    kochane Panie, pomyslmy jak przerwac ten wyzysk. moze trzeba jakos… „napietnowac” te tanio sprzedajace? Ale jak dobijac kobite, ktora szuka kasy na chleb?… To jest nieuczciwa konkurencja, ktora nikomu nie przynosi zysku. Jak z tym walczyc? A moze tepic chynszczyzne?… To nie jest zdrowa konkurencja. No wlasnie: jak walczyc z niezdrowa, przestepccza konkurencja?

    • No właśnie problem w tym, że takie osoby robią to aby sprzedać i się cieszą marnymi groszami. To jest skandaliczne bo robią to głównie osoby, które z tego nie żyją ale tym samy obniżają jakość bycia osób, które z rękodzieła żyją. Takim osobnikom niestety nie wchodzą do głowy żadne argumenty. Wiele razy dyskutowałam z takimi osobami ale z głupcami to jest tak, że wchodzić z nimi w rozmowę nie warto. Najpierw ściągną człowieka do swojego poziomu a potem pobiją doświadczeniem.
      Jak walczyć? Niestety chyba pozostaje nam mówienie o sytuacji. Przepisów na to nie ma a na głupotę lekarstwa nie ma. To jest taka głupio pojęta pazerność. Sprzedać za byle grosze bo i tak przecież mają za to właśnie te byle grosze. Im nie chodzi o zysk ale o sprzedawanie.

  17. Drogie rękodzielniczki zgadzam się, co do wyceny rękodzieła i kiedyś po piękne niepowtarzalne przedmioty z duszą i charakterem chodziłam tylko do Cepelii, która obecnie w stanie szczątkowym funkcjonuje, bo po prostu naszych obywateli nie stać na prawdziwe rękodzieło!!! Na allegro nie kupuję, ale niestety rozczarowana jestem tym co kupiłam w galerii internetowej Unikalni. Taki chłam mi sprzedano i to u kilku różnych „artystek” i za takie ceny, że płakać mi się chciało. O zwrocie nie było mowy, tylko wymieniano mi koszmarki na jeszcze gorsze. Postanowiłam nigdy już nic nie kupić w tej galerii. Kolejną wpadkę zaliczyłam w Srebrnej Agrafce, nawet już nie reklamowałam tylko od razu do kosza wywaliłam. Po przeszukaniu internetu przekonałam się, że Panie robiące chłam, tylko przenoszą się z galerii do galerii, zmieniają nazwy i mają się dobrze. W galeriach internetowych chodzi o obroty, a nie o jakość i tak prawdziwe rękodzieło ginie w morzu śmieciowych wyrobów i nie dziwcie się, że ktoś boi się zapłacić więcej. Teraz nauczona doświadczeniem kupuję najtańszą rzecz u danej rękodzielniczki i jeśli wykonana jest solidnie zamawiam, to o czym marzę. Dzięki wpadkom zakupów rękodzieła w galeriach sama zaczęłam tworzyć na drutach, szydełkiem i choć uważałam, że nie mam talentu, to moje rzeczy są bardziej dopracowane i wzbudzają zainteresowanie na ulicy. Myślę, że Panie, które na prawdę serce wsadzają w rękodzieło obronią się jakością i pięknem swoich prac i ci, których stać na wyjątkowe unikalne rzeczy kupią może mniej, ale jednak lepszej jakości rzeczy. Prawdziwemu artyzmowi żaden chłam nie zagrozi!!! Dbajcie o swoje dobre imię i twórzcie na prawdę piękne rzeczy, a konkurencja z chłamem sama padnie z czasem. Musimy na nowo nauczyć się doceniać, to co niepowtarzalne i jedyne w swoim rodzaju, trochę to potrwa, ale wraca moda na rękodzieło i widzę, że jest ono coraz bardziej cenione. A w Polsce niestety trudno utrzymać się z wielu innych profesji także.
    Pozdrawiam i wciąż poszukuję pięknych wyrobów, bo sama wszystkiego to jednak sobie nie zrobię!!!!!!!!!

    • No właśnie. Ostatnio od dziewczyny robiącej przepiękne serwetki koniakowskie dowiedziałam się, żę wstawiała do jednej z galerii… Narzut ceny to …. 300% dziewczyna za dwa miesiące pracy po wiele godzin dziennie dostawała 600 zł w galerii sprzedawano jej dzieła za duuuużo więcej. Pazerność niestety.
      Co do tych śmieci sprzedawanych to zgadzam się. Na artillo pl jest pewna panienka, która robi przepiękne rzeczy szydełkowe i oddaje je za kilkanaście zł. Sama dziergam i wiem, że taka rzecz jest warta kilkaset zł. Ale jak patrzę na rózne takie portale wymienione przez Panią to rzeczywiście widać jakie to jest badziewie, często gorsze od chińszczyzny.
      Jeśli Pani, Pani Małgosiu czegoś szuka to proszę śmiało napisać w komentarzu. Sporo osób czyta tą stronę i może znajdzie Pani jakiś kontakt :)
      Pozdrawiam serdecznie.

  18. Pozwoliłam sobie opublikować ten post na swoim profilu na facebook’u. Zaczynam tworzyć własną firmę. Rękodziełem zajmuję się hobbystycznie od lat i doskonale wiem ile to wymaga pracy, czasu… Ja też nie doceniałam rękodzieła, póki nie spróbowałam sama się tym parać. Przyznaję się bez bicia. Jak patrzę na koc patchworkowy, który dziergam na szydełku 400 godzin to go za 500zł za skarby świata nie sprzedam. Wolę sobie zostawić.
    Mam nadzieję, że się do nobilitacji rękodzieła choć ciut przyczynię. Wiem, że ludzie wolą byle co, byle jak… Ale jak ktoś zechce coś z prawdziwego zdarzenia, to za bezcen się nie da.
    Jest takie chińskie przysłowie „Dobre rzeczy muszą drogo kosztować” – to tak o ironio a ‚propos chińszczyzny :)

    • Pani Joanno, bardzo mi miło.
      A z polskich przysłow jest, że biednych ludzi nie stać na kiepskie rzeczy. I znam sporo snobów, którzy wolą tandetę i sporo osób niezamożnych, które kupują faktycznie dobrze rzeczy.
      Ale nawet ostatnio za moje poglądy cenowe jestem prześladowana przez pewną panią 😀 Najbardziej wkurzyła się, gdy ośmieliłam się wartość pracy rękodzielnika porównać do wartości pracy pani przekładającej papierki za biurkiem przez 40 godzin w tygodniu ;). Nasza praca jest warta więcej a takie zaniżanie cen bardzo szkodzi osobom, które tak jak Pani rękodzieło sprzedają :)
      Pozdrawiam serdecznie

  19. Witam serdecznie wszystkie Panie:)… zgadzam się oczywiście i popieram protest!!! Od jakiegoś czasu również zajęłam się rękodziełem i wiem ile zabiera to czasu i również kosztów. Rok temu wystawiłam w pewnym sklepiku kilka swoich prac… Oszacowałam je sprawiedliwie, czyli na miarę prawdziwej ich wartości. Niestety, tylko jedn rzecz – malutka się sprzedała za 25 zł. Reszta leży do dzisiaj u mnie. Ale cierpliwie będę je s p r z e d a w a ł a za taką samą cenę jak rok temu:)
    Pozdrawiam cieplutko:)

  20. Witam
    zastanawiam się, czy niska cena za obrus nie wynika z tego, że ktoś go dostał – nie przypadł mu do gustu i sprzedaje jako niepotrzebny, nietrafiony prezent – nie wiedząc tak na prawdę ile jest wart: ile kosztował materiał i robocizna.
    Pozdrawiam serdecznie i popieram akcję

  21. Cieszę się, że trafiłam na ten apel i komentarze pod nim. Pracuję zawodowo, rękodzieło to moje hobby, które się rozrasta i chciałabym na nim uczciwie zarobić. Nawet próbowałam, na razie nie w internecie, tylko wśród dobrze sytuowanych znajomych. Nie potrafię sobie jeszcze radzić z przerażeniem w oczach potencjalnych klientów, kiedy podaję, moim zdaniem i tak zaniżone ceny za moją pracę. Żenujące wydaje mi się wyliczanie ceny materiałów i tzw. roboczogodzin. No, ale cóż, trzeba ludzi uświadamiać, że ładne rzeczy same się nie robią. Dziękuję za wsparcie, będę się cenić :-)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>